Czekam >> sobota, 26 marca 2011 15:15:06
Ale nie będę czekać bezczynnie. Czekam. Nieokreślone suszenie w gardle, dreszcze przechodzące po kręgosłupie, nieregularny oddech, łzy cisnące się do oczu, ciasno zaciśnięta pętla wokół szyi.
Zrozumiałam te komenatrze G. Zrozumiałam.
Tu nie chodzi o chudość. Cały czas nie chodziło. Problem w tym że wiedziałam to od początku. Od maja 2006 roku.
Got to get to you, got to see this through
I see it in your eyes, I see it in your eyes
You'll be alright
komentarze [3]Mniej... >> niedziela, 20 marca 2011 14:02:49
Chudnę, z dnia na dzień waga pokazuje mniej, ale to nie wystarczy... Wiem że potrafię lepiej, wiem że stać mnie na więcej... Te pare kilogramów to tylko kropla w morzu moich oczekiwań.
Możesz być lepsza, nic nie stoi na przeszkodzie, nie wahaj się, sięgnij po to, zasługujesz na to, na to wszystko.
komentarze [1]Tyle lat minęło jak jeden dzień >> niedziela, 27 lutego 2011 15:01:49
Właśnie, tyle lat... od maja 2006 roku, ponad 4 lata i co z tego? W głowie nadal to samo. Nie uciekłam od tego. Chciałam. Nie udało mi się. To, że jestem gruba nie znaczy że jestem zdrowa. Chcę zacząć od nowa. A raczej konntynuować to co zaczęłam. I już teraz wiem... mw.
Będę tutaj pisać, szczerą prawdę, tak jak na początku, to mi pomoże.
komentarze [2]Stoje przed wami, ta sama, z tym samym celem, nic sie nie zmieniło >> poniedziałek, 20 kwietnia 2009 20:17:02
Dziękuje wam że jesteście... Nie mamy stałego składu ale to nic, jesteśmy.
Znów ten sam cel, chudość, nie chce nic więcej. Kocham to. Może zbyt mocno, ale nie odpuszcze, już dłużej nie moge, mam ochote wyć do księżyca, moje ciało przyprawia mnie o mdłości. Ta droga, to moja droga.
Ale uda się, bo nie moge tak wytrzymać.
Uda się, nie wiem czy jest tego wart, już nie wiem, chyba nie, wiem żę ja jestem tego warta.
By stanąć przed lustrem i móc powiedzieć "zajebista z Ciebie dupa"
komentarze [12]Tak bardzo Cie kocham i jeszcze mocniej nienawidze >> środa, 9 kwietnia 2008 10:54:21
Nie sposób opisać tamte uczucia...
Miłość i nienawiść do tego stanu... Więcej nienawiści... Zdecydowanie....
Jeśli przytyłaś, jeśli myślisz że Twoja choroba i to psychiczne myślenie Cie opuściło - nawet nie masz pojęcia w jak ogromnym błędzie jesteś. To nigdy Cie nie opuści. Skazałaś sie na odchudzanie do końca życia. Zaprzeczasz? Widocznie lubisz siebie samą okłamywać.
"Miłość jest piękna kiedy pozwala sie jej być"
"Bóg nie obiecywał że łatwo będzie żyć"
Absta
Robie to dla siebie, dla Absty, dla was, dla niego, dla nich....
Wszystko da sie uratować i nigdy nie jest na to za późno...
Każda porażka karana sznytą. Kazde potknięcie. Nie usłuchanie. Każdy nadprogramowy kęs.
Psychiczne? Tak wiem. Ale któż jest bardziej psychiczny ode mnie?
Szykują sie psychotropy.
Szykuje sie nowe życie.
Najgorsze zdanie : "Zaczne od nowa.. Od jutra" :/ hah to po prostu śmieszne i żałosne. Do pewnego momentu było codziennoscią w moim nędznym życiu. Ale ten czas to czas dla zmian, również waszych. A tych słów ja nie wypowiem... Nigdy...
Ona wróci, wszystko wróci. Potrzeba dużo pracy, siły, motywacji.. To jest w Tobie... może bardzo głęboko... Ale jest. Może jeszcze nie jesteś gotowa sięgnąć po to... Ale wiesz... tylko Ty ją możesz wydostać.... Nie można Ci o tym zapomnieć.
Życzę siły, życze chudości, życze wygranej
komentarze [8]Z tęsknoty. Z rozpaczy. Z bezradności. Z rozczarowania. Ze strachu... z tego to wszystko sie rodzi... zawsze. >> sobota, 5 kwietnia 2008 13:02:15
Kiedyś pewna osoba napisała mi w komentarzu, żebym po prostu była, a siła z czasem sama przyjdzie, że wszystko będzie dobrze. Uwierzyłam w to i nadal wierze. Czasem o tym zapominam, ale tylko po to by moc sobie o tym przypomniec.
Jesli jakims cudem ta osoba to przeczyta niech wie że bardzo za nią tęsknie. za jej komentarzami. za jej wsparciem. Absta pokochałam Cię od pierwszego komentarza. Ryczałam przy nim jak nigdy. Zawsze będziesz szalenie bliska mojemu sercu. Pamiętaj o tym. Mam nadzieje że żyjesz sobie gdzieś tam szczęśliwa.Mam nadzieję.
Moje notki kiedyś były pełne uczuć...rozczarowania, szczescia, strachu, rozpaczy, tęsknoty albo bezradności... Teraz są po prostu puste. Bez większych przemyśleń. Co sie ze mną stało?
Dziś rano poszłam biegać. Poszło mi nadzwyczaj tragicznie. Wytrzymałam do końca ale nigdy mnie to tak nie zmęczyło. Błagam by tylko dziś mi tak źle szło. Zmęczyłam sie bardziej niż za pierwszym razem mojego biegania.
Nie wiem jak to będzie. Nie wiem. Wiem że nie chce być człowiekiem jakim jestem teraz. Nie czuje tego co kiedyś. Boję się. Bardzo sie boje.
Na koniec chciałabym wkleić tu zakonczenie komentarza Absty. Najdłuszego jaki dostałam w moim życiu :
"To chyba najdłuższy komentarz w moim życiu jest. I pewnie będzie.
Ale chciałam Ci jeszcze raz powiedzieć, że warto walczyć.
Cholernie warto.
Samemu... cholernie trudno.
Ale jesteś silna. Niezależnie od tego, jak bardzo byś się sobie wydawała słaba.
I jeśli się nie uda... jeśli mur okaże się zbyt wysoki. Zasunę głupią metaforą, za którą będzie mnie można łatwo wyśmiać. Jeśli mur okaże się za wysoki, to usiądź pod nim, odpocznij. Potem obejrzyj go dokładnie. Może jest jakiś otwór... może wcale nie jest taki wysoki... może wcale nie jesteś nim zamknięta. Może ktoś pomoże wyjść. I zaaklimatyzować się w świecie... Za murem. rtóry brzmi tak abstrakcyjnie.
Ale w którym możesz być szczęśliwa.
W którym ja mogę być szczęśliwa.
W którym wszystkie możemy być szczęśliwe.
Właściwie... chciałabym... pamiętać to wszystko, co tu napisałam, kiedy ja będę potrzebowała czegoś takiego. Bo przeczuwam, że będę potrzebowała...
A Ty, Agatko nie odchodź...
Proszę Cię, nie odchodź...
Nawet jeśli samej sobie wydajesz się "dawną"...
Wcale nie musisz odchodzić...
Musisz zostać
Być silna... chociaż nie... silna nie musisz... musisz tylko BYĆ.
Siła przyjdzie z czasem, obiecuję.
Trzymaj się.
I dążąc do szczęścia... w razie czego bardzo Cię proszę-powtórz mi moje słowa. Boję się, że to niedługo może być potrzebne.
Dążąc do szczęścia pamiętaj... że nie da się tego zrobić szybko... ani bez osiągnięcia spokoju. Ani bez zastanowienia co naprawdę będzie dobre... nie za miesiąc tylko za kilka lat.
Żeby te kilka lat... było.
Wybacz mi to, że się tak mądrzyłam tu...
:*"
komentarze [8]Czy to wystarczy by umrzec? >> wtorek, 8 stycznia 2008 14:32:23
komentarze [3]Napad >> niedziela, 8 lipica 2007 14:49:38
Tak.. Dobrze widzicie... Miałam napad... Przepraszam. Jego skutek to 2 kilo w góre. JAK TO MOŻLIWE?! Boże... Co ja zrobiłam.. Rzuciłam się na jedzenie jak głodzone przez pare dobrych lat zwierze i tak sie nawpieprzałam że mało nie zdechłam z bólu brzucha... Przepraszam... Nie czułam się jak ja, to było tak jakby ktoś inny wpychał rękoma jedzenie do buzi a nie ja, ja jakbym stała obok i patrzyła na to z pogardą i olewała to wszystko... Nie mogłam zapanować nad tym. Wstyd mi za siebie... Cholernie wstyd...
A dziś znów zaczełam od nowa...
Zjadłam 380 kcal
(śniadanie: koktail białkowy Shape L: Zupa jarzynowa ShapeO: zupa jarzynowa Shape + 1/3 grahamki której miało nie być)
Odbuduje most... do szcześcia. Ten przeklety most, którego budowle zaczęłam ogromną ilość czasu temu...
Przepraszam
No i znów replay.
JESTEM GOTOWA ZACZĄĆ OD NOWA.
komentarze [15]Nastepny dzien mojego zycia >> piątek, 6 lipica 2007 11:02:38
http://www.youtube.com/watch?v=yEsnZyufhMU
Trzymam sie diety, ale waga stoi już 2 dzien w miejscu... 51,4 kg... To tak dużo... Nie chce tak żyć... Nie chce być taka... Zmienie to.. Muszę... Inaczej nigdy nie bede szczesliwa.
Jestem coraz slabsza, brak weglowodanow w diecie powoduje wielkie oslabienie mojego organizmu. Nie mam sił ćwiczyć. Nawet wchodzenie po schodach sprawia mi trudność. Od 36 godzin nie robiłam moich ćwiczeń. Ale musze sie zebrać. Dziś je zrobie... Muszę, Potrafię i Chcę...
Motylki prosze was o obejrzenie tego filmu: http://www.youtube.com/watch?v=yEsnZyufhMU
Ja przy nim płakałam... Przypomniałam sobie poraz kolejny to wszystko kiedy wazylam 40 kilo. I wiem ze to wszystko wroci jezeli osiagne moj cel, ale ja tego chce. Wiem ze to chore. Wiecie... Wtedy bylam czesciej szczesliwa i to chyba dlatego.
Dziękuję za wszystko skarby
3maj cie sie chudo
Życzę wam siły siły i jeszcze raz siły, byśmy mogły spełnić nasze marzenia i wygrać tę cholerną walkę z naszym tłuszczem...
komentarze [9]Moje życie. Moje ciało. Moja walka. >> poniedziałek, 2 lipica 2007 20:35:08
Trzymam sie diety
Ćwiczę
Jest mniej
Dziś zjedzone
S: Jajecznica z 3 białek z kurkami (100 kcal) przepis - Shape
L: Kolorowa sałatka z łososiem Shape (450 kcal)
O: Ziołowa sałatka z cukinni Shape (240kcal)
K : Koktail białkowy Shape (180 kcal)
Przekąska : 10 migdałów (100 kcal)
razem :1070 kcal
too much...
Jestem troche słaba po zmianie diety. Moj organizm nie chce sie przestawic na same bialko...
Motylki potrzebuje waszego wsparcia jak w kazdej mej walce :*
Dziękuję wam że mnie nim obdarzacie ;*
Jesteście wspaniałe...
Pamiętajcie że wierzę w każdą z was :* Jestem z wami skarby :*
Uda nam się :) Zobaczycie... Wszystkie zrobimy furrore na plazy :P Do walki motylki!
Obie przyjaciółki na działkach, moge spokojnie chudnąć ;)
Jest taka rzecz która może sprawić że odmieni sie moje całe życie,
Jest taka rzecz która może sprawić że poczuje sie kimś,
Jest taka rzecz która może sprawić że będę szczęśliwa,
Jest taka rzecz która może sprawić że motylem sie stane,
Ana - me jedyne kochanie
komentarze [6]Ana (zmienione "Hounds of winter" ) >> wtorek, 26 czerwca 2007 19:17:59
Ana
Mercury falling
I rise from my bed,
Collect my thoughts together
I have to hold my head
It seems that she’s gone
And somehow I am pinned by
The hounds of winter
Howling in the wind
I walk through the day
My coat around my ears
I look for my companion
I have to dry my tears
It seems that she’s gone
Leaving me too soon
I’m as dark as December
I’m as cold as the Man in the Moon
Chorus: I still see her face
As beautiful as day
It’s easy to remember
Remember my love that way
All I hear is that lonesome sound
The hounds of winter
She follow me down
I can’t make up the fire
The way that she could
I spend all my days
In the search for dry wood
Board all the windows and
Close the front door
I can’t believe she won’t be here anymore
Chorus: I still see her face
As beautiful as day
It’s easy to remember
Remember my love that way
All I hear is that lonesome sound
The hounds of winter
She follow me down
A season for joy
A season for sorrow
Where she’s gone
I will surely, surely follow
She brightened my day
She warmed the coldest night
The hounds of winter
She got me in their sights
Chorus: I still see her face
As beautiful as day
It’s easy to remember
Remember my love that way
All I hear is that lonesome sound
The hounds of winter
She harry me down
Ana
Temperatura spada
Z łóżka się podnoszę
Muszę podeprzeć o coś głowę
I zebrać myśli trochę
Ona chyba już odeszła
Ogarniają mnie
Zimowe ogary
Wyjące na wietrze
Spaceruję cały dzień
Płaszcz zakrywa uszy
Czekam mej towarzyszki
Muszę łzy wysuszyć
Ona chyba już odeszła
Opuściła mnie przedwcześnie
Tak oziębły niczym zima
Tak ponury jak suchej kory pleśnie
Refren: Przed oczami wciąż jej twarz
Ciepła jak słońca świtanie
Wryła się w mą pamięć
Głęboko tak, moje kochanie
Słyszę jedynie samotny tętent
Any
Ciągnący mnie w otchłani jęk
Nie umiem zapalić w kominku
Tak jak ona potrafi
Szukam całe dnie
Aż mi się drewno suche trafi
Okna zabite deskami
Drzwi wbite w ćwieki
Nie mogę uwierzyć, że przepadła na wieki
Refren: Przed oczami wciąż jej twarz
Ciepła jak słońca świtanie
Wryła się w mą pamięć
Głęboko tak, moje kochanie
Słyszę jedynie samotny tętent
Any
Ciągnący mnie w otchłani jęk
Pora roku radości
Pora roku smutku
Nieważne dokąd poszła –
Będę szukała aż do skutku
Była światłem każdego dnia
Kąpała mnie nocami w emocji ukropie
Ana
Już jest ta mym tropie
Refren: Przed oczami wciąż jej twarz
Ciepła jak słońca świtanie
Wryła się w mą pamięć
Głęboko tak, moje kochanie
Słyszę jedynie samotny tętent
Any
Zatapiający mnie w otchłani jęk
Nie jest to idealne tłmaczenie.Wiem. Ta notak opisuje świetnie co czuję moja dusza.
Motylki dziękuję
Za wszystko
Jesteście wspaniałe. Należy wam sie chudość. Jeśli Bog istnieje napewno wam wynagrodzi te wspaniałe czyny :*
komentarze [5]....Śmierć.... >> piątek, 1 czerwca 2007 09:08:12
Agata umarła.
Nie ma jej...
Widze w lustrze odbicie i zastanawiam się co robi tam ta gruba dziewczyna.
Wszystko zmarnowałam
Znów waże 52 kg.
Ważyłam 40 kg.
Roztyłam się z pełną świadomością. I to boli najbardziej.
Jestem nikim. Kiedys bylo inaczej. Bez narkowtykow. Bez wielkich napadow. Zmarnowalam moje zycie. Nie potrafie tego wszystkiego naprawić. Modle sie do Boga o pomoc. Ponoc zawsze pomaga ale nie zawsze tak jak chcemy. TAK WIĘC BOŻE POMÓŻ MI. Bo ja już sama sobie nie potrafie. Jestem taka bezradna.
Co sie stało? Dlaczego umarła. Jeżeli nie ma jej co ja jeszcze tu robie?
Na mnie tez już czas.
Chyba że stanie sie coś co mnie ocali. Jakiś przełom... Tak bardzo pragnę :*
Kocham was. Bądźcie motylami. Tak mi pomogłyście w dążeniu do perfekcji. Nie zdajecie sobei sprawy :* Cofnełam sie do początku drogi ale nie potrafie nią iść po raz kolejny choć chcę. Choć pragnę. Jak wyrusze to i tak sie cofne na sam początek...
Jest źle... Jest najgorzej... Nie umiem sie odnaleźdź w tym ciele i udaje że wszystko jest okey. Inni mnie w nim odnajdują lecz ja siebie nie.
Czytam poprzednie notki. Nie wierze że to ja je pisałam. Gdzie moja siła. Gdzie jestem JA!!!!!
Ja nie żyję....
komentarze [5]To dla niej... dla wagi 40 kg >> sobota, 30 grudnia 2006 15:53:54
Jest jeden powód,który karze mi żyć
Tym czymś jest 40 kilo ważyć
Powoli ten powód traci na swej sile
Besens jest zbyt duży moje motyle
To na dobre mi nie służy
Nie widze. Nie widze przyszłości
Czy warto żyć i walczyć dla Any miłości?
Waga wskazała 42,1 kg. Było mniej bo 41,9 kg. Pozostało mi 2,1 kg do zrzucenia. Długa ciężka droga którą pokonać trzeba. Łatwo nie będzie. Ale wtedy pokażesz że oni nie dorastają Ci do pięt. Oni nie będą mieli odwagi nawet spojrzeć Ci w twarz. Będziesz podziwiana do granic możliwości, wszyscy będą chywilić czoła przed Tobą - jej królewskiej mości
By być lekką jak motyl
By być kruchą jak kwiat
By być czystą jak woda
... Żyj i pokaż na co Cię stać
komentarze [27]I znów mniej... >> poniedziałek, 25 grudnia 2006 09:45:14
41,9 kg
To najpiękniejszy prezent na święta jaki mogłam dostać.
Dziękuję.
1,9 kg dzieli mnie od wewnętrznego spełnienia. Dam radę. Już za wiele zrobiłam by to zaprzepaścic. Dużo mnie kosztowało. Chyba odrobine za dużo. Ale przecież to ile mnie kosztowało nie jest najważniesze. Najważniesze że chudne.
W srode ide do manufy na zakupy. W nagrode. Dostałam na święta praktycznie samą kase to troche jej mam. Ale pewnie zaraz sie skonczy jak to w moim przypadku bywa ;)
Jestem szczęśliwa patrząc w lustro. Patrząc na kości. Mówię kocham swoją chudość. A zaraz potem ogarnia mie wielki wstyd, bo przecież waże ile waże. Jak moge akceptować tą wagę? Przeciez jeszcze nie ma 40 kg... To odrazu działa na mnie jak zimny prysznic.
Mówią że akceptacja kluczem do sukcesu w dziedzinie odchudzania. hmmm
Moim kluczem do skucesu okazał się Shape :D
Ta gazeta potrafi czynic cuda. Jak będę ważyć 41 kg zaprenumeruje ją :)
Kompa nie potrafie zrozumieć ;P Raz działa raz nie... Korzystam z chwili że net jest i piszę tę notkę...
Za 1,9 kg wstane z łóżka i będę szcześliwa... Ot tak... Po prostu...
komentarze [23]Chudych Swiąt >> niedziela, 24 grudnia 2006 21:40:52
42,1 kg
W święta nie tknełam nic kalorycznego. Wszystko idzie po mojej myśli. No z wyjątkiem ćwiczeń. Ale na nie tez przyjdzie pora.
Udało się.
Stwierdziłam że mam w sumie normalną rodzinę. Chyba poszli mi na rękę bo nie mają już sił a chcieli by ten dzien był normalny...
Chudnę i to sie liczy.
Znów zaczeło sie udawać. Tęskniłam za tym.
Odzyskuje coś co utraciłam.
Znów moge swobodnie wkładać ręce między uda.
A teraz tylko pozostało mi niespierdolenie tego... 'Ni kroku wstecz - to wazna rzecz'
Powiedzieli mi ze jestem za chuda na modelke. Bylam zalamana. Ale ja im jeszcze pokaze co to znaczy byc chudym
Dziękuję za wszystko wy moje gwiazdki na niebie.
Przepraszam że nie wchodze do was ale nie mam internetu. Mam jakiegoś wirusa ;/ Tę notkę piszę po raz setny... I jestem delikatnie mówiąc ostro wkurwiona. No cóz...
Kocham was... I ona też...
komentarze [0]
Moje życie...Moje odchudzanie... Pokażę wszystkim na co mnie stać! Jeszcze zobaczą...Zobaczą...